Budowanie silnej marki na rynku mody to wyzwanie. Z chęcią Ci w nim pomogę!

Przeczytaj artykuły i zdobądź wiedzę Zobacz moje portfolio

Rok bez zakupów! Modowy detoks

detoks zakupowy - rok bez zakupow

Rok bez zakupów! Modowy detoks

Modowy detoks, czyli świadoma rezygnacja z zakupów odzieżowych. To mój krok w stronę lepszego świata – swojego i naszego. Jak przeprowadzam ten eksperyment? Czy po 4 miesiącach coś się zmieniło w moim podejściu do mody i zakupów?

Założenia projektu

Przez rok, od pierwszego stycznia 2019 zdecydowałam, że biorę na siebie detoks. Odtrutkę. Nie kupuję ubrań za wyjątkiem:

  • bielizny,
  • wybitnie podbramkowej sytuacji (sama nie wiem jeszcze jakiej, ale domyślam się, że to np. zniszczenie kurtki w trakcie wyjazdu zagranicznego i nagłe załamanie się pogody) – mało prawdopodobne,
  • prezentów dla bliskich.

Mogę kupować dodatki czy buty (póki co tego nie robię, nie czuję potrzeby).

Modowy detoks to poczatek rewolucji w szafie.

PROBLEMY: skąd pomysł na modowy detoks?

  1. Dużo rzeczy
    Mam sporo ubrań, może nie najwięcej w mieście, ale na pewno wystarczająco na co najmniej rok (a właściwie to dobre kilka lat).
  2. Mówiąc technicznie – “przez warunki fizyczne” – raczej należę do osób, które dobrze wyglądają w 95% rzeczy. Cokolwiek nie przymierzę, raczej jest duża szansa, że będzie to na mnie dobrze leżeć, więc to tylko przybliża do kolejnych zakupów.
    Mam 178 cm, wiem co z czym łączyć, mam rękę do wyszukiwania perełek w ciucholandach.
    Ale co najważniejsze – po prostu lubię siebie. I niezależnie od tego, czy coś ma za krótkie rękawki (to moja bolączka), czy jest za duże lub w dziwnym kolorze – jeśli mi się podoba, to jakoś pewnym krokiem to noszę. A stąd już tylko krok do zguby – i kupienia kolejnego ubrania.
  3. Sentymenty
    Mam sentyment do pewnych rzeczy i trudno mi się go wyzbyć. Nigdy nie będę minimalistką totalną, ale chcę rozsądnie podchodzić do tego, czym się otaczam. Lubię spódnice po mojej mamie, torbę po dziadku, sukienkę którą dostałam od współpracującej ze mną w pierwszej “prawdziwej” pracy pani, która z kolei miała ją od swojej matki czy babci i tak mogę wymieniać dalej.
  4. Pracuję w modzie
    To znaczy, że jestem otoczona ciuchami non stop. Reklamy, teksty, przeglądanie nowości, przeglądanie instagrama, pinteresta. Bodźce zakupowe dotykają mnie pewnie średnio raz na minutę.
Ubrania vintage

Zegarek jest wykonany z drewna, mam go już kilka lat i szkiełko nawet się nie porysowało. Kilka miesięcy temu po raz pierwszy wymieniłam baterię. Marka to Wood Watches by Jord.

Moda vintage

Trencz dostałam od koleżanki, która jest łowczynią ekstra skarbów – możecie ją znać jako Nihil Novi!

Torebka vintage ze skory

Torebka kupiona w jednym ze sklepów vintage w Turynie.

Cekinowe buty

Cekinowe buty wprost od Kafka Shoes.

EKSPERYMENTY, czyli sprawdzam sama siebie!

W trakcie tego swojego detoksu przeprowadzam eksperymenty:

– robię zdjęcia tego, co bardzo mi się podoba, żeby później za kilka miesiący sprawdzić, czy nadal bym tę rzecz chciała,

– coś nad czym muszę popracować – chciałam dokumentować to, co noszę na zdjęciach – ale jakoś do tej pory trudno mi się było do tego zebrać,

– a do tego stworzyć tabelę w exelu, w której będę wpisywać i zaznaczać ubrania, które noszę – analizując typowo na liczbach, a nie na tym, co mi się wydaje – rodzaje ubrań (np. sukienki) i ubrania już konkretnie (np. niebieska plisowana spódnica z second handu),

– chodzę od czasu do czasu po prostu do sklepów, w których zazwyczaj znajdowałam coś dla siebie, żeby zobaczyć, czy pokusa zakupowa jest spora, czy tez maleje.

Obecnie zdecydowanie mogę powiedzieć, że pokusy żadnej nie ma! Ale tak serio. Nic a nic.

detoks zakupowy - rok bez zakupow

Jak przebiega?

Specjalnie nie odżegnuję się od sklepów, od galerii handlowych, instagrama itd. Przecież tam zawsze będą bodźce i nowe kolejne piękne ubrania, więc jeśli detoks i umiejętność rozpoznawania swoich potrzeb ma się powieść, to muszę po prostu funkcjonować normalnie. A nie uciekać jak poparzona przechodząc koło wrocławskiej Renomy, czy usunąć wszystkie modowe marki z obserwowanych na instagramie.

W międzyczasie obserwuję też bardziej zużywalność rzeczy – teraz swoją uwagę skierowałam na to, co mam, a nie na to, co mi się podoba.

Tak naprawdę ja już wcześniej byłam świadoma tego, jaki mam styl i podejście do zakupów odzieżowych. Ten test nie jest zatem czymś, do czego zmusza się kompulsywna zakupoholiczka. To racjonalny wybór.
Uwielbiam plisowane spódnice, miłe swetry, zamiast parki wolę trencz, kurtka skórzana właściwie zawsze się przydaje, do tego raczej zakładam rozkloszowane sukienki niż te wąskie. Biżuterię lubię, a to czego poszukuję w ubraniu (oprócz historii), to dopasowanie się do tej eklektycznej mieszkanki, którą mam w szafie.

Inna sprawa, że sprawdzę też status finansowy. Wspomniana świadomość wiąże się z tym, że wcześniej robiłam też zakupy u polskich projektantów i marek etycznych, więc ceny tych ubrań były droższe niż w sieciówce. Nadal zależy mi na wspieraniu lokalnej twórczości i firm, które nie tylko marketingowo panują nad łańcuchem produkcji i dostaw. Naprawdę zastanawiam się, jaką planetę zostawiamy, dokąd ją doprowadziliśmy. Jak wpływa na środowisko cały przemysł modowy. To dużo bardziej skomplikowane niż t-shirt za 19,99 i i wymyślne latte w plastikowym kubku.

Styl vintage w modzie

ZMIANY ZACZYNAM OD SIEBIE

Takich małych decydentów na świecie jest ok. 7,6 mld. Z tej liczby oczywiście trzeba wyłączyć jakąś część (czy to z powodów geograficznych, społecznych czy wiekowych), ale nadal. Pomijając groźne dane o szkodliwości przemysłu dla środowiska, naszego ogólnego nadkonsumpcjonizmu i zamiłowania do fast-fashion-trendy, po prostu możemy na własnym podwórku zacząć wprowadzać zmiany. Zaglądając do własnej szafy, rozglądając się za alternatywami do zakupów, np. swapami czy inicjatywami takimi jak Biblioteka Ubrań. Jeśli problem interesuje Was w szerszym kontekście, to zapraszam do odsłuchania podcastów Myśli Zebrane, w których razem z Martą Gutsche o tym rozmawiam!

 

Wierzę, że każdy z nas dokonuje zmian – i może do tych zmian motywować innych. A zanim zaczniemy kogoś pouczać, warto zacząć od siebie.

Koszula jest po babci, a spódnica to H&M sprzed kilku sezonów.

Modowy detoks – małe wyzwanie dla Ciebie!

A dla Was mam krótki test!

Sprawdźcie sami i podzielcie się swoimi obserwacjami w komentarzach 🙂

  1. Wymień 3 ulubione rzeczy ze swojej szafy.
  2. Wymień 3 rzeczy, które najczęściej zakładasz na co dzień.
  3. Nie zważając na koszty czy dostępne technologie, co chciałabyś/chciałbyś mieć w swojej szafie?
  4. Którego zakupu żałujesz i dlaczego?

 

zdjęcia: Volley Traveller

Komentarz 1

  • Maja
    3 tygodnie ago

    Wspaniały tekst i blog 🙂 Fast fashion bardzo przyczynia się do niszczenia środowiska i wyzysku pracowników w krajach 3-ciego świata 🙁 Ja też chciałabym zrobić sobie zakupowy detoks, W tym miesiącu kupiłam tylko dwie bluzeczki w H&M, coraz częściej podczas oglądania ubrań w sklepach mam wrażenie, że z roku na rok pogarsza się ich jakość.

    1. Trzy moje ulubione ubrania w szafie : czarny sweterek kaszmirowy z sh, bluzeczka z wiskozy w łączkę H&M, katana jeansowa z New Yorkera 🙂

    2. Jeansy, bluzki, płaskie buty (to mój uniform)

    3. W szafie chciałabym mieć skórzaną ramoneskę ACNE i torebkę Chanel

    4. Żałuję tego, że na studiach kupowałam mnóstwo ubrań słabej jakości (głównie w chińskich sklepach), które szybko się niszczyły. Obecnie kupuję głównie w second-handach, ale nie rzucam się na byle co, bo tanie. Szukam kaszmiru, jedwabiu i wełny – często znajduję perełki. Sieciówki odwiedzam rzadko i wyłącznie w okresie wyprzedaży. Staram się oszczędzać pieniądze, nigdy nie wiadomo kiedy mogą się przydać 🙂

    Przepraszam za tak długi komentarz, bardzo spodobał mi się ten wpis oraz Twój styl ubierania się 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

Odpowiedź