Budowanie silnej marki na rynku mody to wyzwanie. Z chęcią Ci w nim pomogę!

Przeczytaj artykuły i zdobądź wiedzę Zobacz moje portfolio

Wielkie sprzątanie w szafie i głowie czyli…

Wielkie sprzątanie w szafie i głowie czyli…

clearance
Tak po amerykancku. Przychodzi taki czas w roku, kiedy postanawiam odwyk od zakupów i zdecydowany przegląd rzeczy w szafie. Teraz jest ten czas. Od poniedziałku czynię 40-dniowy szlaban na zakupy. Jedyne co jest dozwolone to, dwie rzeczy, które mam na swojej liście już o długiego czasu, czyli:
  • pseudo skórzana spódnica długości midi (ewentualnie jednokolorowa midi),
  • buty na obcasie (takie żebym mogła w nich śmigać podczas słonecznych jesiennych dni).
Za to pochwalę się Wam zakupem, o którym marzyłam już od dawna. Ale najpierw słowo wstępu! Nie znoszę ubrań z prawdziwej skóry. Może kiedyś się to zmieni, ale na dzień dzisiejszy są dla mnie, w mojej szafie, nie do zaakceptowania.* Tym, co jako jedyne może być w 100% wykonane ze skóry są buty. Dlatego też, umieszczając na swojej liście “chcę-to-mieć” kurtkę ramoneskę, założyłam, że musi być wytworem sztucznym, ale dobrze wykonanym. Miała być klasyczna, w ciemnym kolorze. 
* W mojej szafie przeszkadza. Mama, przyjaciółka, ktokolwiek inny może sobie mieć. Nie wynika to z jakichś założeń ideologicznych, tylko z tego, że się źle czuję w takim “prawdziwym” odzieniu. Tak, może się to Wam wydawać bez sensu. Nie wszystko co robię i myślę, musi być logicznie uzasadnione 😉
Dalej pozostając w sferze mniej lub bardziej racjonalnych wyborów zakupowych (dotyczy to nie tylko ubrań, ale też kosmetyków, samochodów, pierogów, kawy, laptopa czy mebli), przejdźmy do obuwia. Podobno kobiety kochają kupować buty. Trudno się z tym nie zgodzić, jeśli przyjrzymy się niektórym osobom, nawet w naszym najbliższym otoczeniu. Ja do “butoholiczek” (co za fatalne, okropnie brzmiące słowo…) nie należę, ale skłamałabym jakbym powiedziała, że nie lubię ich kupować. Od dawna podobały mi się tenisówki marki Keds. Ich lekki design, radosne kolory i “zgrabny” wygląd. Jednak jakoś nie byłam do końca przekonana do tego, żeby za tenisówki czy trampki płacić 150zł i więcej… Wiadomo nie od dziś, że płaci się za ten mały znaczek zwany logo. Szaleństwo? Takie czasy. Na szczęście mam jeszcze rozsądek na swoim miejscu i nie wydaję kasy na ciuchy z Zarki, żeby potem przez 2 tygodnie głodować 😉 
A wracając do butów –  szukałam idealnych espadryli i nigdzie nie mogłam znaleźć nic ładnie wykonanego (jak już to były męskie :D), więc zdecydowałam, że wybiorę wymarzony obuw tejże firmy, tym bardziej, że i cena wyprzedażowa była już bardziej przyjazna dla studenckiego portfela. Choć gdybym miała fundusze to może i sprawiłabym sobie takie cichobiegi jak Kate Spade dla Keds. <nieznane są wyroki zakupoholiczek!> Zamawiałam je przez internet, więc mam nadzieję, że rozmiar będzie dobry, z długą i wąską stopą nie ma lekko!
Chyba wystarczy już o tych zakupach. Szczerze pisząc, męczące jest rozprawianie o nowych nabytkach 😀 Bo i jaka tu filozofia? Żadna. Ot można powiedzieć spełnienie swoich zachcianek. Na dobrą sprawę przeżyłabym bez tej kurtki (mam inne…), bez butów też (na lato sandały i baleriny w zupełności wystarczą).
A tak zapowiadając jaki post szykuję, kilka słów…
Styl i gust mam taki, jaki mam, co nie oznacza, że odżegnuję się od trendów. Wręcz przeciwnie – śledzę nowinki i staram się orientować w temacie. Może i ja nie będę ich nosić, ale gdzieś w podświadomości mając marzenie o pracy w branży, chętnie się dokształcam i poświęcam na to tyle czasu, ile mogę 🙂 Dlatego też przygotowuję dla Was taki fajny wpis, jak ten: trendy wiosna/lato 2013 🙂 
A Wy jakie zakupy ostatnio poczyniłyście?
Wyprzedaże były dla Was owocne, czy raczej szykujecie się już na nowy sezon?

p.s. Ogólnie wg mnie “szału” na przecenach nie ma…

komentarzy 13

Odpowiedź